Na wczorajszej sesji rady powiatu radny Franciszek Fejdych ujawnił treść protokołów, które przygotowane zostały przez Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Protokoły dotyczyły zabytkowych murów przy ul. Nyskiej, w tym osławionego już fragmentu zburzonego 15 września podczas działań związanych z powodzią. W protokole nie znalazła się informacja odnośnie uszkodzenia muru przez koparkę. Pod protokołem podpisał się starosta.
Inspektor nakazuje powiatowi odbudowę murów
Temat dotyczący odbudowy murów przy ulicy Nyskiej rozpoczął się podczas sesji rady powiatu 30 stycznia 2025 r., kiedy to starosta Radosław Roszkowski poinformował, że Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowalnego nałożył na powiat prudnicki obowiązek odbudowy zabytkowych murów przy ulicy Nyskiej. Po dłuższej dyskusji radny Franciszek Fejdych poprosił o dostęp do dokumentów wystawionych przez nadzór budowalny, bo uważał, że powiat popełnił błąd nie odwołując się od tej decyzji.
„Pan poświadczył coś, co jest nieprawdą.”
Niczym bumerang temat powrócił na kolejnej sesji, która miała miejsce 27 lutego. W części dotyczącej interpelacji i zapytań radnych głos zabrał Franciszek Fejdych.
Wracam do ogrodzenia przy ulicy Nyskiej i faktu, że Pan starosta na ostatniej sesji poinformował, że dostał nakazy budowalne odbudowy ogrodzeń. Przejrzałem najpierw protokoły i chcę Państwu przeczytać co napisano w protokole odnośnie zawalonego muru na ulicy Nyskiej: „nurt wody przelewającej się przez cokół na niższą wschodnią stronę terenu wypłukał wyrwę w chodniku i zniszczył fragment oraz fundament i cokół ogrodzenia i przewrócił metalowe przęsła na teren sąsiedni. W obecnym awaryjnym stanie technicznym te obiekty budowalne stwarzają zagrożenie”. Panie starosto notatka kłamie mur na ulicy Nyskiej naprzeciw Heningesa został zniszczony w wyniku mechanicznego uszkodzenia. A pana Ruda i pan się pod tym podpisał. Pan poświadczył coś co jest nieprawdą.
Radny Fejdych kontynuował temat i nawiązał do protokołu dotyczącego drugiego muru znajdującego się przy byłej elektrociepłowni zakładu Frotex (naprzeciwko skrzyżowania ulic Ogrodowej i Nyskiej) – znowu pisze pan stwarzający notatkę i podpisane jest to przez Pana starostę: „uszkodzenie tego muru było wynikiem spiętrzenia wody powodziowej w tym miejscu, na cokole. Co spowodowało naruszenie zaprawy w murze. Potem następował proces suszenia powodując wykruszenie”. Panie Starosto, cokół wokół elektrociepłowni nie był zalany wodą od strony, gdzie mamy drogę powiatową – mówił radny i dodawał – wydatkowanie środków publicznych na cele niezwiązane z działalnością powiatu i na obiekty prywatne podlegają drastycznym obostrzeniom. Pytanie dlaczego nie odwołaliśmy się od tych nakazów. Nakazy przyszły w listopadzie. My się dowiadujemy o nakazach w styczniu. Pytanie do członków zarządu: czytaliście te nakazy i akceptowaliście wydatki podczas posiedzeń zarządu? Jeżeli jest nakaz i mowa w nim o zobowiązaniu powiatu do odbudowy ogrodzenia, to nie odwołując się od takiego nakazu przyjmujemy, że poniesiemy wydatki. Dzisiaj odwołanie się od tego nakazu jest bezprzedmiotowe, bo minął czas.
Radny przy tej okazji powiedział, że o ile w przypadku uszkodzonego przez koparkę muru może zrozumieć brak odwołania od nakazu odbudowy, o tyle nie rozumie braku odwołania od odbudowy muru przy byłej elektrociepłowni Frotexu, pokazując przy okazji zdjęcia z Google Streetview, na którym stan muru z roku 2019 wskazuje już na jego mocne zniszczenie i pochylenie.

Odpowiedź starosty
Starosta w żaden bezpośredni sposób nie odniósł się do zarzutów jednak pod koniec sesji zabrał głos w sprawie wyburzenia fragmentu muru przy ulicy Nyskiej. –Gdy przybyłem na miejsce akcji, to wówczas odbywały się tam praktycznie jedynie działania koparki ZWiK-owskiej, którą kierował majster Zakładu Wodociągów i Kanalizacji, ale te działania nie były związane z wyburzeniem muru tylko jakimiś innymi czynnościami. Szczerze mówiąc nie jestem w stanie dzisiaj powiedzieć na czym one polegały. W ogóle nie wiem też po co ta koparka została tam ściągnięta, bo chyba nie po to żeby wywozić wodę z zalanej ulicy. Być może, że do ewakuacji mieszkańców. Trudno to przewidzieć, bo po późniejszym okresie, po przerwaniu tego muru rzeczywiście koparka przewoziła mieszkańców z jednego końca ulicy na drugi na tej łyżce, więc być może to był ten cel ściągnięcia jej. Natomiast niewątpliwie to wskazanie do zrobienia wyrwy w murze było podjęte kolegialnie, brałem w tym udział i nigdy się tego nie wypierałem – tłumaczył Radosław Roszkowski.
Do tematu będziemy wracali w kolejnych artykułach.





