Rolnicy z całego kraju protestują przeciwko podpisaniu przez Unię Europejską umowy Mercosur, protesty nie ominęły także powiatu prudnickiego.
Protesty rolnicze są bezpośrednim skutkiem bierności, chaosu decyzyjnego i braku realnego wsparcia ze strony polskich polityków. Od miesięcy widzimy jedno: brak działań, brak dialogu i brak odpowiedzialności wobec rolników – tak brzmi oficjalny komunikat Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników, który opublikowali na swoim profilu Facebook.
Umowa z blokiem krajów Mercosur (Argentyna, Brazylia, Paragwaj, Boliwia, Urugwaj) ma wprowadzić szereg preferencji celnych dla produktów rolnych. Rolnicy zwracają uwagę, że produkty z tych krajów nie są objęte takimi normami, jak unijne rolnictwo, wobec czego ich produkcja jest tańsza. Chociaż nie ma jeszcze ostatecznego kształtu umowy, to spotkała się ona z dużym sprzeciwem europejskich rolników. Duże protesty trwają we Francji, Belgii i Holandii. 30 stycznia protesty zaplanowano także w Polsce i zgłoszono ponad 200 miejsc, gdzie będzie odbywał się protest. Dwa z nich znalazły się w powiecie prudnickimi.




Rolnicy z naszego powiatu protestowali przy DK41 w Rudziczce oraz drodze wojewódzkiej 414 na obwodnicy Białej – strajk został utworzony spontanicznie kilka godzin przed planowanym na 30 grudnia strajkiem, ponieważ nie dostaliśmy zgody na zorganizowanie strajku na drodze prowadzącej do ciepłowni w Prudniku wzdłuż obwodnicy, gdyż okazało się, że jest to „punkt strategiczny kraju”. Dlatego na szybko zorganizowaliśmy strajk przy drodze krajowej 41 na prywatnej działce w Rudziczce oraz w dwóch miejscach na obwodnicy białej. Ze względu na bardzo krótki czas organizacji w Rudziczce wzięło udział 25 ciągników z Rudziczki, Niemysłowic i Szybowic, a w Białej 15 – tłumaczył w rozmowie z naszym portalem Maciej Mączka, jeden z rolników biorących udział w proteście.
Zapytaliśmy także Macieja Mączkę o powód protestu – strajkujemy z powodu podpisania przez UE niekorzystnych warunków umowy Mercosur, którą UE ma podpisać 12 stycznia 2026 r. Przez tę umowę zaleją nas produkty rolne z Ameryki Południowej, gdzie żywność nie spełnia żadnych standardów. Dla przykładu w krajach Ameryki Południowej stosuje się 12 kg substancji chemicznych, których nikt nie kontroluje, gdzie w krajach UE jest to 2.5 kg rygorystycznie kontrolowanych środków. To nie chodzi tylko o nas rolników, ale także o zdrowie zwykłego zjadacza chleba. Na tej umowie skorzystają tylko i wyłącznie Niemcy, którzy swój przemysł w postaci samochodów, maszyn będą wysyłać w ramach umowy do krajów południowej Ameryki.





